HISTORIA

 

Znani świebodziczanie

A A A

  

 

Gustaw Becker  (1819-1885)

Twórca świebodzickiego przemysłu zegarmistrzowskiego, dziś niestety zupełnie upadłego w naszym mieście. Urodzony w Oleśnicy przemysłowiec przed przybyciem do Świebodzic odbył długą podróż po Europie, zapoznając się z najnowocześniejszymi ówczesnymi trendami w tej gałęzi przemysłu. Poczynione obserwacje wcielił w życie w 1847 r. i w latach następnych, po osiedleniu się wraz z całą rodziną w Świebodzicach. Tempo produkcji fabryk Beckera było ogromne. Już do 1863 r. wyprodukowano w nich 10 000 zegarów, do 1975 r. 100000 egzemplarzy, zaś do 1885 r. 500000 sztuk. Jubileuszowy milionowy zegar wyprodukowano w 1892 r., w kilka lat po śmierci G. Beckera. Ten historyczny zegar znajduje się dzisiaj w Świebodzicach, w zakładach “Termet S.A.”. W XIX i w pocz. XX w. świebodzickie zegary były chętnie kupowane w całej Europie a nawet w salonach firmy Beckera w Stanach Zjednoczonych. Dziś są natomiast poszukiwane przez antykwariuszy i kolekcjonerów. Efektowny grobowiec G. Beckera i członków jego rodziny znajduje się na świebodzickim cmentarzu komunalnym przy ul. Wałbrzyskiej.

 

 


Gustaw Becker

 


Grobowiec rodziny Beckerów.
Cmentarz komunalny przy
 ul.Wałbrzyskiej


Jan Mikulicz - Radecki  (1850-1905)

Najwybitniejszy mieszkaniec naszego miasta, światowej sławy chirurg, łączący ogromną praktykę z olbrzymim, niekwestionowanym do dziś, dorobkiem naukowym. Autor kilkuset rozpraw naukowych, referatów i odczytów. Profesor wielu wyższych uczelni – krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu w Królewcu. 

Do Świebodzic, a ściślej na Pełcznicę, gdzie znajduje się do dziś “dom Mikulicza”, trafił po 1890 r., kiedy zatrudniony został przez senat Uniwersytetu Wrocławskiego na etat profesora, a jednocześnie dyrektora kliniki chirurgicznej Wydziału Medycznego wrocławskiej Alma Mater. Pod jego kierownictwem wrocławska klinika uzyskała opinię jednej z najznakomitszych placówek tego typu w całej ówczesnej Europie. Zmarł na raka we Wrocławiu, pochowany jednak został w Świebodzicach na tutejszym cmentarzu. Grób zachował się do dzisiaj. Dla uczczenia zasług Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu znajduje się pomnik tego wybitnego uczonego.
 

 


Jan Mikulicz - Radecki

 
Grób J.Mikulicza Radeckiego
Cmentarz komunalny przy
 ul.Wałbrzyskiej


Emil Krebs  (1867-1930)

Za największego poliglotę wszechczasów można uznać Emilia Krebsa, urodzonego 15 listopada 1867 roku w Świebodzicach. Był on synem mistrza murarskiego, który prowadził firmę budowlaną w Opoczce, niewielkiej miejscowości pod Świdnicą. Już w wieku 7 lat Emil jako samouk nauczył się języka francuskiego. Przez rok uczęszczał do szkoły realnej w Świebodzicach, następnie do gimnazjum w Świdnicy. Wcześnie okazał swe niezwykłe uzdolnienia i był wręcz opętany na punkcie języków obcych. Kiedy zdawał maturę mając 17 lat, mówił płynnie w 12 językach, wśród nich w starogreckim, nowogreckim, tureckim i arabskim.

Po krótkich studiach teologicznych zmienił kierunek, wybierając prawo. Tam usłyszał, że w Berlinie utworzono seminarium języków orientalnych. Zgłosił do niego swój akces, skąd przysłano mu plan zajęć, w którym języki były podzielone na grupy, z prośbą o podanie, które zamierza studiować. Krebs wziął czerwony ołówek i napisał w poprzek formularza : “wszystkie”. Wkrótce otrzymał nowy formularz, z którym postąpił jak wcześniej. Niesfornego studenta wysłano do Berlina, gdzie stwierdzono jego niezwykłe uzdolnienia językowe. Teraz poświęcił się językom azjatyckim, zdając jednocześnie wyśmienicie egzamin państwowy z prawa i zameldował się do służby dyplomatycznej.

W 1893 roku Krebs wyruszył na Daleki Wschód. W czasie podróży morskiej, tak przy okazji nauczył się kilku języków bałkańskich. Ze znajomością 40 języków 26-letni dyplomata objął posadę tłumacza w niemieckim poselstwie w Pekinie. Jego niezwykłe umiejętności były wykorzystywane często do rozszyfrowania nieznanych dialektów, jak choćby w przypadku jednego z plemion mongolskich. Skierowało ono pismo do rządu w Pekinie, ale nikt nie mógł go odczytać. Zwrócono się do Krebsa, który poradził sobie z tym bez problemów. W 1917 roku ambasada niemiecka w Pekinie została zamknięta. Chiny zerwały stosunki dyplomatyczne z Niemcami. Krebs przeszedł do agencji informacyjnej w urzędzie spraw zagranicznych. Tu wywołał swoimi umiejętnościami językowymi prawdziwe zamieszanie. Referenci otrzymywali dodatki do płacy za znajomość języków. Krebs złożył wniosek o przeszło 60 dodatków. Sądzono, że wpadnięto na trop oszusta, jednak wkrótce poszczególne wydziały zaczęły się wycofywać ze swoich podejrzeń, kiedy uznały, że wszystkie wnioski miały pokrycie w znajomości danych języków przez Krebsa.

Emil Krebs nie potrafił pozostawić nic trwałego ze swoich uzdolnień, jak to czynili inni geniusze. Nikt nie wpadł na pomysł, aby temu człowiekowi przyznać profesurę w dziedzinie językoznawstwa. Usprawiedliwiano się tym, że nie był on twórczy, że prorok z reguły jest nieznany w swoim kraju, itd. Jego wiedza nie była w pełni wykorzystana.

Krebs nigdy nie dbał o siebie, ulegał częstym przeziębieniom. W wieku 62 lat uległ udarowi mózgu i zmarł 31 marca 1930 r. Został pochowany na cmentarzu Suedwest-Friedhof w Berlinie. Krebs uchodzi za największego geniusza językowego wszystkich czasów, choć niewielu o nim słyszało. Katalogi językowe w bibliotekach nie dają żadnych lub niewielkie wzmianki o tym skromnym świebodziczaninie.  


 

 

strona główna  |  do góry  |